Przejdź do treści

Carcassonne – niezwykła przygoda

02/02/2017
Cascassonne

Kończąc w 1973 roku wielomiesięczny pobyt we Francji „zaczepiłem” celowo o Carcassonne, aby poznać pobieżnie fortyfikacje obronne sprzed naszej ery. 
 

Miejsce, które przetrwało niejedną wojnę

Południe Francji obfitowało od wieków w wiele najazdów i wojen – od Rzymian i Wizygotów, poprzez wojny napoleońskie, aż do ostatniej II wojny światowej. Aż wierzyć się nie chce, że tym nawałom oparła się perła kunsztu fortyfikacyjnego powstała z późniejszymi modyfikacjami w I wieku p.n.e. Myślę oczywiście o Carcassonne.

 

Carcassonne – skąd taka nazwa?

Legenda mówi, że dawno, bardzo dawno temu miasto było oblegane przez Franków, którzy pięć lat myśleli o jego zdobyciu. Potężne fortyfikacje uniemożliwiały zdobycie w walce. Postanowiono zatem zwyciężyć głodem. Pod koniec piątego roku oblężenia w mieście zaczął się głód. I wówczas dama Carcas, władczyni miasta, zastosowała fortel. Rozkazała wysypać na przedpole resztę posiadanego zboża i wypuścić bydło, aby w widoczny dla wroga sposób zjadało pożywienie oblężonych. Fortel się udał. Frankowie odstąpili od oblężenia sądząc, że skoro nawet bydło karmi się zbożem, nie ma mowy o zdobyciu twierdzy głodem. Widząc wycofującego się nieprzyjaciela, Carcas rozkazała dzwonić z wieży, aby ogłosić zwycięstwo. Oblężeni zaczęli skandować „Carcas tu sonne”, „Carcas sonne”. Tak nazwę miasta wyjaśniali przed wiekami trubadurzy.

Zapierająca dech w piersiach budowla

Mówi się potocznie, że Petersburg jest Wenecją północy, Budapeszt Paryżem wschodu, Paczków polskim Carcassonne. Może tak, a może nie. W każdym razie są to tylko symboliczne porównania mające na celu przybliżenie do oryginałów, które zawsze pozostaną niedoścignione. Ówczesna fortyfikacyjna myśl techniczna musi także i dziś budzić podziw podczas oglądania tak ogromnej i świetnie zachowanej wartowni jak Carcassonne. Umocnienia obronne dotyczą starego miasta, które zamknięte jest szczelnym łańcuchem podwójnych murów kilkunastometrowej wysokości, szczególnie monumentalnych w okolicy głównej bramy. Co kilkadziesiąt metrów potężne baszty z licznymi otworami strzelniczymi. Głęboka fosa oddziela mury od reszty miasta lub (jak to wówczas mówiono) od przedzamcza. Nad wszystkim zaś góruje obszerny masyw książęcego zamku Langvedoc i bazylika St. Nazaire. W XIII wieku zamek otrzymał nazwę „puccelle Langvedoc” – nietknięty Langvedoc.

Magiczny widok

Wieczorem mury, wieża zamku i bazylika oświetlone są tak imponująco, że przygodny turysta staje oczarowany tym widokiem czekając, czy przypadkiem z bramy nie wyjadą do niego zbrojni rycerze. Rycerze oczywiście nie wyjadą, ale ja tak kończę tę niezwykłą przygodę. 

Autor: prof. zw. med. Jan Bożydar Latkowski

Artykuł opublikowany w kwartalniku "Słuch" (nr 1/2017)

 

Zapisz się do newslettera