Przejdź do treści

Co to się dzieje z „trudnym” słowem – Klinika?

06/04/2017

Tak się dziwnie niepomyślnie układa, że w prasie codziennej, a także w ilustrowanych periodykach, a nawet niekiedy także w telewizji, można przeczytać lub usłyszeć nieprawidłowe pojęcia dotyczące nazw medycznych związanych ze strukturami organizacyjnymi szpitalnictwa. Najczęściej i bardzo nieprawidłowo używana jest nazwa KLINIKA, którą łączy się niemal z każdym oddziałem szpitalnym, a nawet (co już przeraża idiotycznym natręctwem i prymitywną głupotą) z trudnymi do zrozumienia pojęciami jak: klinika obuwia, klinika mody, klinika piękności czy klinika paznokcia. Nazwy takie mogły powstać jedynie w głowach wyjątkowych „baranów” (za co przeprosić muszę te niewinne zwierzęta), ponieważ zniszczenie z takim rozmysłem pięknej polskiej mowy nie powinno być akceptowane przez rozsądne społeczeństwo.

Przypomnę zatem z naciskiem, że zgodnie z encyklopedyczną definicją klinika jest to oddział szpitalny utworzony statutowo w ramach Uniwersytetu lub innej Wyższej Uczelni, który prowadzi nauczanie studentów i lekarzy, zajmuje się leczeniem chorych i prowadzi badania naukowe (zmierzające do wyjaśnienia wielu trudnych problemów diagnostyczno-leczniczych). Każdy inny oddział szpitalny jest tylko oddziałem szpitalnym, a nie kliniką, co nie znaczy, że nie pełni on wielu korzystnych funkcji, ale nobilitacja naukowa nie jest jego najważniejszym zadaniem. Nawet nie mam odwagi wspominać o „pseudoklinikach butów czy paznokci”.

Byłoby znakomicie, aby pamiętali o właściwym znaczeniu słowa KLINIKA przede wszystkim niektórzy dziennikarze – i ci posługujący się słowem mówionym i ci, którzy swoje myśli przelewają na papier – ponieważ słowo klinika ma swoje jedyne i głębokie uzasadnienie, czego nikt w semantyce polskiej mowy nie jest w stanie zmienić, choć wielu niestety z uporem próbuje.

Autor: Prof. zw. med. J. Bożydar Latkowski

Zapisz się do newslettera