Przejdź do treści

Moja pierwsza praktyka lekarska

17/07/2017
Bożydar Latkowski

Pierwszą praktykę odbywałem w szpitalu w Łęczycy. Spośród bardzo wielu wrażeń zapamiętałem na całe życie szczególnie jedno…

Było upalne lato. Sierpień. Żniwa. Pewnego dnia ojciec przywiózł na wozie swoją córkę, której obciął nóżkę powyżej kostki. Matka dziewczynki przyniosła odciętą część nóżki, zawiniętą w kraciastą chustę pytając, czy nie można by jej przyszyć. Część ta była pobrudzona ziemią i bladosina, odcięta, jak nożem, bo w rzeczywistości ostrzami mechanicznej kosiarki. Po wyprowadzeniu dziewczynki – małej pacjentki ze wstrząsu poddano ją operacji polegającej na amputacji uszkodzonego podudzia w 1/3 górnej. Gojenie trwało bardzo długo. Na szczęście jedyny w tym czasie popularny antybiotyk, penicylina, był dostępny i do tego jeszcze bardzo skuteczny. Dziewczynka szybko wracała do sił i po pewnym czasie doskonale dawała sobie radę z chodzeniem, wykorzystując w tym celu składany stołeczek, a tuż przed moim odjazdem, drewnianą namiastkę szczudeł, które prowizorycznie przygotował jej ojciec. Krysia, bo tak miała na imię podopieczna szpitala, była bardzo lubiana i stała się jak gdyby jego maskotką. Często dostawała od lekarzy i sióstr, trudną do kupienia w tamtych czasach, czekoladę, różne owoce i drobne, małe zabawki.

   Po zakończonej praktyce pożegnałem się serdecznie z dziewczynką, obiecując, że być może kiedyś się spotkamy. 

depositphotos_7930315_original.jpg
   Minęło 12 lat. Byłem wówczas kierownikiem Wydziału Zdrowia w Zgierzu i specjalizowałem się w laryngologii, a dwa razy w tygodniu przyjmowałem chorych w Poradni Laryngologicznej. Pewnego dnia zgłosiła się do mnie z bólem ucha młoda kobieta, utykająca i posługująca się laską. Po zbadaniu i przepisaniu recepty spytałem, co stało się z nogą oraz czym się zajmuje. Wyjaśniła, że uczy się w Seminarium Nauczycielskim i… opowiedziała mi dobrze znaną historię z ucięta nóżką. Była to ta sama Krysia, którą przywieziono do szpitala w Łęczycy. Po długiej rozmowie zapytała mnie, czy można byłoby coś zaradzić, aby dostała lekką, metalową protezę? Poleciłem jej zgłoszenie się następnego dnia do Wydziału Zdrowia, gdzie wystawiłem jej wniosek na aluminiową protezę.  

   Na tym zakończyła się nasza znajomość. Bardzo jestem ciekaw, co dzisiaj dzieje się z Panią Krystyną?

Autor: Prof. zw. med. J. Bożydar Latkowski

Zapisz się do newslettera